Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar

Pochodzenie :
Pustynia, Schrony

Miejsce zamieszkania :
Pustynia, Schrony

Wiek :
19


PisanieTemat: Kuchnia   Sob Paź 17, 2015 10:47 pm

później
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Pustynia, Schrony

Miejsce zamieszkania :
Pustynia, Schrony

Wiek :
19


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Paź 17, 2015 10:47 pm

No i co. Musiałeś się tego spodziewać . Nusia od babci szmatą dostał, a kiedy już mu przypomniała, że nie wolno się spóźniać, a szczególnie tak spóźniać, to wysłała chłopców aby umyli ręce a potem kazała im umyć i obrać warzywa na bulion. Stoi więc tak Nuka nad miską, ramię w ramię z Vaso i obiera. I nie mówi nic. I nie pyta. I nawet nie chce, bo choć to sytuacja dość niecodzienna, to przyjął ją bez przeszkód. Ot, chłopak z pistoletem. Wielkie mi halo.
Dobrze, niech się gotuje. Nuka przemyka do przedpokoju i przymyka drzwi , bo Kira modli się gorliwie przy radioodbiorniku, nadającym świerszczmszę trochę za głośno. Wraca do kuchni, uchyla okienko, bo od gotującego się obiadu w kuchence robi się gorąco. A potem siada przy małym stoliczku i sięga do szufladki, stojącej obok starej komody, pomalowanej na biało. Kuchnia jest ciasna i strasznie długa, po części nieoświetlona, co sprawia wrażenie, jakby zamiast spiżarki znajdował się tam ciągnący się w nieskończoność korytarz, prowadzący najprawdopodobniej to jakichś lochów. Gumowa podłoga. Ściany zawalone rondelkami. Miętowa cerata w gruszki i winogrona rozłożona na stole. Trochę już zaczyna się kleić, jak to obrusy tego typu, mimo, że Nuka dba, aby w kuchni zawsze był porządek. Loki założone za ucho. Tytoń wysypany na stół. Do bibułki, filter, ciach, koniuszek języka aby zakleić bletkę. Skręcone już papierosy Nuka układa w równym rzędzie po swojej lewej stronie. Co jakiś czas zerka na Vaso.
- Jeśli palisz możesz się poczęstować.- Nusia, jaki ty jesteś grzeczny, jaki kochany, nic, tylko głaskać. Bo widzisz Vaso, Nuka nie pali. To znaczy ha, pali biernie. Ponieważ Kira ani myśli rzucić. Będzie palić do śmierci, o to może się Nuka założyć. Ale sam nigdy nie miał nawet tego w ustach.
Gwiżdże czajnik, pora zalać susz. Kubki z wrzącym naparem stawia Nusia na stole i znowu na stołku siada, a nawet trochę się kuli, wciśnięty między stół i komodę, opierając pięty na siedzeniu, a dłonie na kolanach. Nusiu, czemu tak patrzysz na niego? Przecież nie chcesz zadać mu pytań żadnych, nie wiesz nawet jak miałyby brzmieć. Wiesz doskonale, że babcia to zrobi w swoim czasie. Przecież nie przyjmie przybłędy bez słowa. Na pewno już odłożyła pistolet, aby go obejrzeć po adoracji.
No. I co teraz? Będziecie się tak na siebie patrzeć? Z przerwami na zerknięcie na zupę? Nuka, ty nie wiesz jak rozmawiać, nawet nie z rówieśnikami, ale z każdym. Czego oczekujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Schrony

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
17


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Paź 24, 2015 9:43 pm

Na miejscu nie było nikogo od Cumaliego, tylko babeczka tak stara, że pamięta pewnie czasy przed Federacją. Nie wiem czemu, może dlatego, że wciąż jestem w lekkim szoku, biorę z początku tę staruszkę za jakieś wybawienie, ona na pewno coś wymyśli, pewnie, że tak, dlaczego miałaby mi nie pomóc? Oznajmia nam, że mamy obrać warzywa, więc kiwam głową z werwą, i chwilę potem obieram te warzywa z Nukuavagzavą, tak jakby zależało od tego moje życie, i dopiero po jakimś czasie dociera do mnie, że wcale nie zaliczamy jakiegoś etapu w planie, który ma mi uratować życie, po prostu szykujemy obiad. Trochę mi się przez to robi gorzej, dlaczego w ogóle przyszło mi przez myśl, że już jestem bezpieczny? Babcia Nuki pewnie nawet nie ogarnęła powagi sytuacji, pewnie jak sam Nuka. Szlag by to. A jeśli to dwójka kretynów, którym się wydaje, że mój jedyny problem polega na tym, że nie mam gdzie spać tej nocy? Oni pewnie nie wiedzą, w co się wpakowali, przygarniając mnie do siebie. Przecież Cumali, gdyby tylko chciał, zniszczyłby ich oboje, nie nadwyrężając się przy tym ani trochę. Sumienie podpowiada mi, że powinienem stąd spierdalać jak najszybciej, ale żołądek każe zostać i coś zjeść. Nie wspominając o tym, że cholernie boję się wyściubić nosa na ulicę.
Trochę mechanicznie stawiam bulion na ogień, nie myśląc nad tym, co robię ani trochę, nie zdziwiłbym się, gdybyśmy wyłowili zaraz z tego garnka solniczkę. Nawet zerkam, czy naprawdę nie wrzuciłem tam przypadkiem solniczki, ale nie, stoi na miejscu.
Siadam w końcu przy stole, wodząc wzrokiem po rzędzie papierosów skręconych przez chłopaka. Nie, nie palę. Nie z jakiegoś konkretnego powodu, po prostu ledwo starczało mi na jedzenie, więc z pewnością nie byłoby mnie stać na tytoń. Mimo wszystko decyduję się skorzystać z propozycji i zapalić - podobno papierosy pomagają uspokoić nerwy, tak? A ja potrzebuję tego jak jasny szlag. Zaciągam się chyba za mocno, bo zaczynam kaszleć, nie jak jakiś zawodowy palacz, po prostu trochę zadrapało mnie w gardle, zaraz mogę spokojnie oddychać. Następnym raz idzie mi znacznie lepiej, ale prawdę mówiąc, nie czuję żadnego kojącego wpływu tytoniu. Patrzę na mojego nieuświadomionego wybawcę. Cholera. Nie chcę, by mieli kłopoty. Ale ja też nie chcę kłopotów.
- Co ja mam, kurwa, zrobić? - Jęczę w końcu, opadając czołem o blat, podnoszę niemal natychmiast głowę, bo stół zachybotał się niebezpiecznie. Cerata wydaje śmieszny dźwięk, gdy odkleja się od mojej skóry. Dziwne, że w ogóle zarejestrowałem ten szczegół.
Unoszę wzrok na Nukę, nie oczekując wcale odpowiedzi, bo na dobrą sprawę, co takiego mógłbym od niego usłyszeć? Nawet nie zna całej sytuacji i nie wiem, czy wtajemniczanie go w cokolwiek ma jakiś sens.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Pustynia, Schrony

Miejsce zamieszkania :
Pustynia, Schrony

Wiek :
19


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Paź 24, 2015 11:01 pm

Cś, cśś nie można tak głośno, Vaso, no coś Ty, prababcia Kira się modli, to co, że drzwi zamknięte i radioodbiornik u niej włączony, ale ty spuść trochę z tonu i przede wszystkim schowaj te przekleństwa do kieszonki, bo choć przy Kirze to jesteś dopiero przedszkolakiem w świecie wulgaryzmów, to teraz, wierz mi, nie wolno.
Co masz, kurwa, zrobić? Poczekaj. Poczekaj, nie tak nerwowo, nie można ważnych decyzji podejmować w nerwach, nad tym trzeba się zastanowić na spokojnie, przespać i przejeść z tym problemem. Zerka Nusia na nowego kolegę, poprawia papierosy, aby wszystko równo leżało. Nusia nie jest kaszlem zaskoczony, ale jego mało co rusza i zaskakuje przecież, zwłaszcza, że to nie w jego interesie leży, on tylko zaproponował, z grzeczności.
- Poczekaj na babcię. - Odpowiada w końcu po paru minutach milczenia. Nie wiesz tego, Vaso, ale prababcia Kira jest fantastycznym narzędziem w tego typu sytuacjach. To znaczy, Nuka to osobiście nigdy w tarapatach żadnych nie był, co nie, ale Nuka ma przecież takich znajomych, którzy byli. Yrję. Na przykład Yrję. Nusia trochę do Yrji wzdycha, a ten to wykorzystuje, ale Nuka to głupi chłopiec i nie wie, co to takie wzdychanie oznacza, bo przecież nie wzdycha jawnie. Tylko tak w głowie. A przy Yrji to nie. To wręcz oddech wstrzymuje czasem. Albo spłyca, w dni powszednie.
Przy piecu rozlega się syk, więc wstaje Nuka, przesuwa trochę z garnka pokrywkę, a potem odwraca się i opiera o blat, znowu z nowego kolegi wzroku nie spuszczając. Nuka w głowie przygotowuje pytania, których chyba nie zada, bo odpowiedzi na nie nie są mu nawet do niczego potrzebne. Ale wie, że rozmawiać wypada, jeśli się kogoś w gości zaprosiło, więc w razie czego listę ma na uwadze.
Co zrobiłeś?
Masz rodzinę?
Lubisz miętusy?
Byłeś kiedyś na powierzchni?

- Masz na coś alergię? - Fantastycznie, Nuka, to jest dobry temat do rozmowy. Klik> Rozmawiaj> Poznaj. Ale to wcale nie takie głupie pytanie jest, przecież chłopiec mógłby być uczulony na jakiś potencjalny składnik ich dzisiejszego obiadu, prawda? I z tym na uwadze Nuka właśnie Vaso zapytał. O alergie. Wraca na stołek i sięga po swoją herbatkę. Jest gorąca, już czuje, jak sobie język poparzył, no nie, Nusia, nieuważny chłopcze, teraz będzie cię swędziało przez pół dnia! Zamiast się tym jednak przejąć, Nuka bierze kolejny łyk. Kubek odkłada akurat w momencie, kiedy radio przestaje nadawać, a po paru sekundach drzwi otwierają się i staje w nich staruszka, wcale nie taka malutka, jakby się mogło wydawać. Chuda, owszem, zgarbiona, też, przez co traci parę centymetrów, ale gdyby była w stanie się wyprostować, byłaby niewiele od Nuki niższa. Włosy ma długie, splecione w warkocz, w obu płatkach nosa srebrne obręcze, jedna z nich połączona srebrnym łańcuszkiem z kolczyk, z wtopionym weń posrebrzanym świerszczem. Taka pamiątka. Obserwuje Nuka, jak babcia siada przy stole i oczywiście, bierze papierosa i wie już Nusia, że okres spokoju dla Vaso w tym domu się skończył, bo zaraz zacznie przesłuchanie.
- Vaso Chkonia, komu to narobiłeś wokół dupy, co? - No, Vaso, co? Głos Kiry jest przytłumiony, jak głosy starych ludzi, odrobinę zachrypnięty, ale wciąż można wyłapać w nim echo dawnej werwy. Ma tą przyjemną, uroczą nutę, która pozwala wyobrazić sobie, jak musiała brzmieć otulająco, gdy była młodą kobietą. Całe wieki temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Schrony

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
17


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Paź 26, 2015 12:52 pm

No dobrze. Dobrze. Poczekam na babcię, chociaż to trochę dziwna rada. Może nie znam się specjalnie na babciach, ja żadnej swojej nigdy nie poznałem, ale babcie chyba nie są osobami od... zadań specjalnych? No bo... to babcie? Kruche kości, sucha, pomarszczona skóra, kłopoty z pamięcią i koncentracją i tak dalej? Póki co nie mam specjalnie wyboru, zresztą, tak myślę, powinienem im jakoś wytłumaczyć, że są w niebezpieczeństwie, naprawdę nie mam pojęcia, czy zrozumieją, kim właściwie jest Cumali.
Mam na coś... co? Wiem, oczywiście, co to jest alergia, głównie przez taką dziewczynkę z sąsiedztwa, która jest uczulona dosłownie na wszystko. Urodziła się w Sadach, ale te wszystkie pyłki ponoć ją wykańczały, więc jej rodzice podjęli decyzję o zamieszkaniu w Schronach. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że alergie to raczej problem ludzi bogatych, no bo skąd do licha mogę wiedzieć, czy jestem na przykład uczulony na czekoladę? Albo na wanilię? Albo na cokolwiek, co zwykle się wylicza w takich sytuacjach? Nie mam pojęcia, nigdy nie jadłem, nie stać mnie na to. Rzucam jednak wzrokiem na gotującą się zupę (bo może chodzi mu konkretnie o to, czy któryś ze składników byłby dla mnie zabójczy) i wzruszam ramionami. Kroiłem z tobą te warzywa, tak? Gdybym miał alergię, chyba bym już spuchł (czy nie?).
Pocieram swoje ramiona, choć wcale nie jest mi zimno, i zerkam gdzieś w bok. Ten dryblas ciągle się na mnie gapi. To trochę dziwne, ale jeśli zwrócę mu na to uwagę, to chyba zrobi się dziwniej. Bo on chyba zdaje sobie z tego sprawę. Wzdycham, odwracając się w stronę Nuki, i właśnie wtedy do środka wchodzi jego babcia.
Zamieram na moment z otwartymi ustami, nie tylko dlatego, że ta konkretna babcia daleko odbiega od mojego wyobrażenia na temat babć, nie, w tej chwili to chyba najmniejszy problem. Przede wszystkim jej widok niemal dosłownie szczypie mnie w mózg, no bo - strasznie wysoka kobieta, kolczyk z posrebrzanym świerszczem... to brzmi jakoś znajomo, chociaż nie mogę sobie przypomnieć, gdzie to słyszałem. W jakiejś bajce? Nie, to zdecydowanie nie jest rodzaj staruszek, jaki umieszcza się w bajkach.
Ale tak. Jestem zaskoczony. W końcu przełykam ślinę i zaczynam się zastanawiać, jak bardzo ta starsza pani może ogarniać półświatek przestępczy.
- Ruslanowi Cumaliemu - wyszeptuję w końcu, co wydaje mi się odrobinę głupie, w końcu to niemożliwe, by mnie jakoś usłyszał. - To znaczy, on może nigdy się o tym nie dowie, bo pracowałem dla Al-Hazmiego... - ...A teraz brzmię jakbym się przed tą babcią usprawiedliwiał. Zaciskam w końcu usta, tak, sam Cumali może się o tym nie dowiedzieć, a równie dobrze już może kipieć ze wściekłości, to zależy od tego, jak bardzo zjebałem i co wtedy chcieli osiągnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Pustynia, Schrony

Miejsce zamieszkania :
Pustynia, Schrony

Wiek :
19


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Lis 04, 2015 9:41 pm


Babcia Nusi to jest gościówa. Babcia Nusi jest pierdoloną Kirą Lashkhi. To pewne, że nie słyszałeś o niej w bajkach, ani bajek o niej. To wszystko prawda. Jeśli masz dość odwagi możesz nawet pewnego dnia o coś zapytać. Odpowiedzi nie gwarantuję. To Kira. Ona nie działa według żadnych schematów. Nawet moich. Jak Than. Teraz siedzi i obserwuje Vaso i chyba to mają Lashkhi rodzinne, to bezwstydne obserwowanie kompana, rozmówcy, chociaż to zupełnie inny rodzaj spojrzenia, ale i tak oboje wiercą dziury, na wylot. Nie uciekniesz Vaso. To znaczy możesz. Od niej, do niego. Ale Nuka ci nie pomoże. Nuka się nie wtrąca w rozmowy babci. Nie śmiałby. Poza tym. Co Nuka wie o babci, a czego nie? O czym wiem, a się nie przyznaje? Przecież to taki utalentowany chłopiec. Tak wiele dla siebie zachowuje. Zerka Nusia na babcię, gdy ta porusza się, ale tylko po to, aby strzepnąć popiołu na malutki, żółty talerzyk.
- Dowie się. - Mówi spokojnie i nawet kiwa głową lekko, jakby była marszandem, zapewniającym, że panie, możesz pan być pewien, że te śliwki słodziutkie i dojrzałe. Możesz być więc pewny, drogi Vaso, że Ruslan Cumali się o twoim występku dowie, skoro Kira tak mówi. Być może umierasz ze strachu, a ona sprawia wrażenie, jakby sprawa była drobnotką. Widzisz, Vaso, Kira ma świadomość, że to drobnostka nie jest, ale a) nie dotyczy jej
b) jest Kirą Lashkhi, jest nietykalna, a dopóki ty jesteś pod jej opieką to nic ci nie grozi.
Oczywiście, jeśli ujma na ich honorze byłaby zbyt wielka, Kira pewnie miałaby obowiązek cię im dostarczyć. Abyś odbył swoją karę. Ale Kira nie para się półświatkiem i jego obecna forma już jej się nie podoba. Nie ma klasy. Gdzie są te czasy, co, Kira? Gdzie są czasy twojej działalności.
Nuka, zupa!
Nusia wstaje i wody dolewa, pokrywkę na chwilę przechyla, aby nie wykipiała i siada znowu na swoje miejsce, kolana znów podciąga i gały wlepia w Vaso. Nusia, ty wiesz, kim jest ten chłopiec już? Wiesz. Nikim ważnym.
- Święty Święrszcz ma cię w swojej opiece, Vaso Chkonia, najwyraźniej nie było ci pisane zginąć dziś. Ten gnat to straszak. - Sam rozumiesz, Vaso. Gdybyś go dostarczył, pewnie byś został zmiażdżony przez klienta, za takie poniżenie. Gdybyś stchórzył i uciekł ze spluwą szukano by cię, za niewypełnienie zadania, a ty, biedaku, nie miałbyś pojęcia o fałszywości pistoletu. W momencie, gdybyś to odkrył byłoby już za późno. No popatrz, co za szczęście, zderzyć się z takim Nuką. Niemniej jednak Kira jest szczerze zawiedziona, jakimi to niedoedukowanymi pachołkami się wysługują. I to! Wysługiwanie się, zasłanianie, za młodym ciałem. Tfu! Wstyd.
- Kim był twój ojciec? - Kira nie zna żadnego bandyty nazwiskiem Chkonia. A przynajmniej nikt, kto by coś znaczył nie przychodzi jej do głowy. Kira wie, żeś sierota, Vaso. Do takich robót wysyła się szczury bez ojców. A nawet jeśli ojców jeszcze mają to, cóż, pewnie gdzieś hen daleko, bez możliwości kontaktu.
- Nie znasz się na robocie. - Nie obrażaj się Vaso. Spójrz, czy na nią można się w ogóle obrazić? To nie ujma, tylko stwierdzenie, które prowadzi do wniosków. Ze zgarnęli cię skądś. Z ulicy. Ze nikogo nie masz, a tam to na pewno nie miałeś przyszłości, bo się niczym nie wykazałeś, w niczyje łaski się nie wkupiłeś na tyle silnie, aby chcieli cię oszczędzić. Nie dąsaj się, Vaso, spójrz, jak Nuka się ożywił, poderwał na chwilę lokatą głowę. I już, już chce coś powiedzieć, ale zaciska wargi, bo to pytanie chyba podpada pod rozmowę w cztery oczy? Ale nie. Chyba nie…? Nuka nie wie. Nuka tego wszystkiego nie rozróżnia.
Jednak nie. Babcia wychwytuje te na wpół rozchylone usta, więc Nuka spuszcza nogi i siada przy stole jak człowiek, trącając przy tym Vaso kolanem.
Przeprasza mrugnięciem uśmiechniętych oczu, bo nie wie, czy to już, czy to może być jego pora na odezwanie się i czy to w ogóle konieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


PisanieTemat: Re: Kuchnia   

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Snorlaxowa Kuchnia 2
» Kuchnia "Snorche"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Federacja Tam :: -3 Poziom Mieszkalny :: Cele :: Lashkhi-