Share | 
 

 Sypialnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar

Pochodzenie :
Kanion

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
23


PisanieTemat: Sypialnia   Pią Gru 25, 2015 11:53 am

później zrobię opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Kanion

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
23


PisanieTemat: Re: Sypialnia   Pią Gru 25, 2015 12:37 pm

Nie spałem dobrze, dopóki nie zaaplikowałem sobie naklejki. Nie lubię, gdy ktoś śpi w mojej celi, co się zresztą nie zdarza prawie wcale, zawsze wszystkich wyrzucam zanim zdążą poczuć się wygodnie w pufie, w której się zanurzyli. Wracam, otwieram drzwi, rozsuwam zasłony, białe światło z lamp podziemnych ulic wpada wrednie do pomieszczenia. Na komodę rzucam klucze i rękawice, od razu udając się do niskiego łoża, gdzie leży Zoe. Siadam na brzegu i zatykam jej nos dwoma palcami, zabierając je po chwili, jeśli się już rozbudziła.
- Za długo śpisz, denerwuje mnie to. - W zasadzie wcale mnie to tak bardzo nie denerwuje, ale owszem, irytuje, mam inne rzeczy, ciekawsze, do roboty, niż goszczenie gapowicza. Mogłaby się na coś przydać, nie lubię bezużytecznych ludzi. Takich, jak ja. Zrobię herbaty, na rozgrzanie. Słyszę w kuchni stukot, kiedy czajnikowi wyrosły metalowe nóżki, na których człapie do zlewu, by wypełnić się wodą, a następnie wskakuje na piec. Lubię, ten czajnik, jest mi wierny. Nie wszystkie moje halucynacje zostają ze mną przez tak długi okres. W zasadzie, czajnik jest najwierniejszy.
- Kupiłem ci rajstopy. - Wracam do drzwi, z torby wyjmuję paczuszkę o kształcie ostrosłupa. Przechodząc dziś przez dzielnicę handlową przykuły moją uwagę. Pomyślałem, że będą dla Zoe idealne, białe, delikatne, z świecącymi punkcikami, jak śnieżynki. Oczywiście, jedyny śnieg z jakim miałem styczność, to ten w chłodniach, kojarzy się on głównie z żywnością, zdechłymi rybami. Ale hej, Zoe trochę zimne ma usta, jak te ryby. W każdym razie, rajstopy kupiłem, na resztę musi sobie zarobić sama, pożyczę jej sweter. Poniekąd tu pasuje, ludzie schronów uznawani są za zimnych, przez atmosferę i obecność wojska. Według mnie, najzimniejsi, z charakteru przynajmniej, są Sadownicy. Wyniosłe, narcystyczne żmije. Nie cierpię ich. A wraz ze mną 99 procent Tamijczyków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Kraina poza Federacją

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
20


PisanieTemat: Re: Sypialnia   Pią Gru 25, 2015 11:39 pm

Śni przez długi czas, o rzeczach pięknych, smutnych, kolorowych i mrocznych, których opisanie i zrozumienie zajęłoby wiele długich godzin.
Marszczy brwi, gdy nie może złapać oddechu przez nos, zaciska mocniej powieki, choć jej sen już został przerwany. Otwiera powolutku powieki, rozglądając się na boki ogromnymi, jasnymi oczami. Nigdy nie widziała takiego miejsca jak to.
Choć co ważniejsze - nie pamiętała, czy kiedykolwiek czuła takie zimno. W zakamarku jej umysłu miga przebłysk gór, morza i śniegu, jednak szybko zrzuca go jeszcze dalej do swojej pamięci, uznając za kolejne abstrakcyjne marzenie.
Zimno, jednak nie takie, jak w ciemnym, wysokim klasztorze z chłodnymi posadzkami, nie jak zimno nocnej pustyni. Jest przyjemne, słodkie. To jedyne, co jest jej znane, a jednocześnie tak odległe, sprawia, że Zoe nie panikuje. Nie pamięta, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni.
Spogląda pytająco na mężczyznę przed sobą. Jego twarz i ciało są jej obce, jednak wystarczy krótkie spojrzenie w jego oczy.
- Donny - mówi, jakby potwierdzająco. Krzywi się, kiedy dociera do niej, czym są rajstopy. Nigdy nie miała z nimi dobrych doświadczeń, na siłę ubierając czarny, ciągnący się materiał, drapiący jej wrażliwą skórę. Niejednokrotnie widziała na wystawach sklepowych takie o innych wzorach i o przyjemniejszym materiale, niż te, które musiała nosić w klasztorze. Jednak nigdy podobnych nie założyła.
- Co to za miejsce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Kanion

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
23


PisanieTemat: Re: Sypialnia   Nie Gru 27, 2015 11:44 pm

No nie mogę nic poradzić dziewczę drogie, kiedy parskam śmiechem, nie spodziewałem się, ale to przez te jej gały wielkie, zdezorientowane, lustrujące całe pomieszczenie. Na kolanach wskakuję na materac, aż Zoe podskakuje lekko i pstrykam jej palcami przed oczami.
- Zoe, obudź się. - Jesteś gościem w mojej celi, więc musisz się chyba teraz podporządkować. - Plan dnia. Spójrz na moje palce, każdy palec odpowiada innej czynności. Jeden: ubierasz rajstopy, nie krzyw się Zoe, powiedziałem, że ubierasz. Do tego też jakiś sweter, tam jest szafa, widzisz? - Ujmuję Zoe brodę, może trochę za mocno ściskając i odwracam jej głowę w prawo. Szafa. Puszczam. - Dwa: Jak już się ubierzesz odpowiednio do warunków, to wypijemy herbatę na rozgrzewkę… nie. To będzie trzy. A Rajstopy to dwa. Albo nie. Jeszcze raz. Bez zmian. Jeden rajstopy i sweter, dwa herbata. Trzy, musimy ci znaleźć buty. Ciężko będzie ci się poruszać po schronach boso. Cztery: pójdziemy coś zjeść. I pięć: nie wolno robić tak dalekosiężnych planów, więc jak zjemy, to zobaczymy. No. - Prztyczek w nos. Przyglądam się jej jeszcze chwilę, ale to nie czas. Najpierw niech nabierze sił, bo za daleko jest, a może zawsze tak daleko, na taką mi wygląda, na taką pachnie. Wstaję i ruszam do kuchni, z szufladki wyjmując papierośnicę, odpalam jednego, zerkając do pokoju. No, Zoe, ruszaj się, przecież jesteś głodna, nie ociągaj się. Dźwięk, cieczy wlewanej prędko do ceramicznych naczyń kieruje moje myśli ku prysznicowi, którego sam bym chętnie zażył. Może i w schronach jest chłodno, ale po jakimś czasie, gdy wchodzi się w swetrze w gęsty tłum innych pustynników w grubych odzieniach, po plecach zaczyna ciurkiem spływać pot, który potem zastyga i lepi się. A ja nie lubię tego uczucia, ocierania się tkaniny swetra o wilgotną skórę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Kraina poza Federacją

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
20


PisanieTemat: Re: Sypialnia   Wto Gru 29, 2015 11:02 am

Głęboko nabiera powietrze w płuca, nadyma policzki, patrząc na towarzysza naburmuszona. Przecież umie liczyć. Początkowo zerka na jego palce, ale ostentacyjnie zerka w bok, wyraźnie dając znać, że jest obrażona. Ba! Słysząc o rajstopach słowo "obrażona" to zdecydowanie za mało.
Tak, Donny, widzę szafę, wiem, jak jak szafy wyglądają, może nie tak samo, jak u mnie w klasztorze, nie takie czarne, zniszczone, dwa razy większe ode mnie, w których mieściły się ubrania dla kilkunastu innych dziewczynek, jednak szafa to szafa.
Zaskoczona zerka na czubek swojego nosa, na Donnyego, wbija niezadowolony wzrok w swoje dłonie. Wzdycha ciężko, co brzmi w rzeczywistości jak oddech spłoszonej myszy, jednak nie przejmuje się tym. Przymyka powieki, kolejny oddech, wstaje zamaszyście z miejsca, gdzie spała, omal się nie zataczając. Zwinnie jednak wykonuje kolejne kroki, podchodząc do szafy - rajstopy wolała zostawić jako ostatnie. A może zapomni? A może uzna, że są jej niepotrzebne?
Zoe pociesza się w duchu, że przecież jeśli znajdzie odpowiedni sweter, to Donny na pewno nie zmusi jej do założenia kolejnych warstw ubrań. Wolała czuć się lekko, niczym nieskrępowana.
Otwiera szafę, sunie palcem po zawieszonych ubraniach. Rzuca jej się w oczy jeden ze swetrów, dosyć gruby, w bordowo-wiśniowym kolorze. Wiśnie. Uśmiech czai się w kącikach jej ust. Zdejmuje ubranie z wieszaka, zamyka drzwiczki mebla. Chwyta dłońmi końce zwiewnej, brudnej tuniki którą miała na sobie. Ściąga ją szybkim ruchem i zrzuca na podłogę, nie przejmując się, że poza majtkami nic na sobie nie ma. W końcu i tak jest odwrócona do Donnyego plecami. Zresztą, i tak nie ma co zasłaniać.
Wciąga na siebie sweter, który okazuje się być za duży o kilka rozmiarów. Nic dziwnego. Podwija rękawy, by nie zwisały bezwładnie, ograniczając ruchy jej rąk.
Odgarnia długie włosy, które schowały się pod materiałem i niemal w podskokach podchodzi z powrotem do towarzysza.
Patrz Donny, patrz jaki mam ładny sweter. Myśli, obracając się przed nim, rumieńce wypłynęły na jej blade policzki z podekscytowania nowym strojem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Kanion

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
23


PisanieTemat: Re: Sypialnia   Pią Sty 01, 2016 9:28 pm

Ilyrio. Donatello. Jak w końcu? Jak mama wybrała? Które z tych imion zostało ci nieoficjalnie nadane przez dziadków, jakie byś nosił, gdyby nadał ci je ojciec? Gonzo? Też nie. Owszem, tak się nazywa, ten twój brat przybrany, nieszczęsny, ale Anzelmo nie nazwał ani jednego ze swoich dzieci. Nie nazwał niczego, nawet swojego stanu, swoich osiągnięć. Przecież tak wiele był w stanie, a jednocześnie w życiu nic. Dostrajał czas, rozumiał go, potrafił go wykorzystać, ale nigdy odpowiednio. Słyszałeś pogłoski, co zrobił, gdy się poddał, załamał przestrzeń, wybuchła panika. Donny, jak uważasz, jesteś jego dziełem czy porażką? Napar ścieka ci po brodzie, kiedy pijesz go zachłannie, uzupełniwszy wcześniej o kilka kropel ulubionego nektaru. Albo i nie? A może to była biała śmierć w proszku, tym razem. Może złota. Nie wiesz, są rzeczy, które wykonujesz automatycznie, zapominasz o nich sekundę po tym, tak jak teraz, odkładasz na blat słoik, przecierasz dłonią wilgotne, czerwieniejące wargi. Czerwone. Wiśniowe. Jak ten sweter. Jak uszy. Babcia zawsze mówiła, że mamy czerwone uszy, gdy nas ktoś obgaduje. Zoe ma czerwone uszy? Nie. A ty, Donny? Podnosisz dłoń, dotykasz, sprawdzasz, ale nic nie pali. Nie są czerwone.
- Zmieniłem zdanie. Swoją herbatę wypijesz po drodze. - Nie uśmiechasz się, ktoś inny na twoim miejscu by udawał, ale nie ty. Zoe, gdyby znała się na ludziach zapewne zauważyłaby i tak, że jest coś z tobą w nie w porządku. Już, już masz się odwrócić, poszukać w szafce zakrętki i słomki, kiedy cała przestrzeń za dziewczęciem, szafa, ciemna ściana obita czerwoną tapetą, rozsypują się gładko, pozostawiając po sobie krwistą pustynię, odwracającą się o 180 stopni. Przyglądasz się zahipnotyzowany, ale gdy pierwsze ziarenka piasku zaczynają spadać na białą głowę Zoe, odwracasz się szybko, sięgasz po słomkę, wtykasz ją w otwór zakręconego słoika, gdy odwracasz się spowrotem, pokój w nienaruszonym stanie, wyciągasz więc dłoń do Zoe, podając jej napój, zabierasz swoje rękawice i klucze i kierujesz się do drzwi. Dziewczyna jest przecież głodna. Donatello obiecał jej, sobie, że obieca jej, że… Pogubiłeś się, Donny? Pogubiłeś się już, w tym co komu obiecałeś. Wychodzisz za próg, przypominając sobie, że Ona nie ma butów. A pamiętasz o tych saniach? Spójrz, sprawdź, czy za drzwiami nie stoją jakieś. Z dorobionymi kółeczkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Kraina poza Federacją

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
20


PisanieTemat: Re: Sypialnia   Sro Sty 06, 2016 7:05 pm

Zoe znów przekręca głowę, w jedną, w drugą stronę. Dziwny ten człowiek. Niby jak każdy inny, ale mówi, brzmi, wygląda inaczej. Nawet ona to widzi. Choć co ona może widzieć, z jej popsutym umysłem, spaczonym spojrzeniem na świat?
Zawiedziona, że Donny nie zwraca na nią uwagi, wyciąga dłonie po napój i chwyta go z zasmuconą miną. Smakuje go, spragniona, nie wiedziała, że ma tak bardzo wysuszone gardło. Niemal z chciwością chłonie herbatę, przymykając powieki i zapominając na chwilę o rzeczywistości. Jej zawód i smutek ulatują tak szybko, jak się pojawiły. Z uśmiechem zadowolenia spogląda na swego towarzysza. Widząc, że kieruje się do drzwi, drepcze za nim powoli, gotowa do wyjścia. Nie przejmuje się swoimi bosymi stopami. Buty? Na co jej buty? Przemaszerowała tyle kilometrów w swoim życiu, w czarnych, niewygodnych lakierkach. Jak z gumy, śmierdzące, ciężkie, przeszkadzały jej i w żadnym wypadku nie podobały.
Zoe zdecydowanie woli poruszanie się boso - kto wie, gdyby miała możliwość, nago też by pewnie biegała, gdyby tylko mogła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


PisanieTemat: Re: Sypialnia   

Powrót do góry Go down
 
Sypialnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Federacja Tam :: -3 Poziom Mieszkalny :: Cele :: Anvari-