Share | 
 

 Uliczki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar


PisanieTemat: Uliczki   Czw Sie 27, 2015 7:31 pm

Sieć korytarzy zwana po prostu uliczkami. Zawsze zatłoczone, pełne kontenerów, straganów, handlarzy, szyldów, wskazujących na otwarte drzwi publicznych placówek bądź mieszkań, gdzieniegdzie stoją nawet wysokie lampy, całość nie pozostawia wątpienia, że poziom -3 jest po prostu podziemnym miasteczkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Schrony

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
17


PisanieTemat: Re: Uliczki   Czw Paź 01, 2015 6:56 pm

- No dobra, Chkonia, twoje pierwsze poważne zadanie.
Słowa Al-Hazmiego brzmią mi cały czas w głowie. Od początku wiedziałem, że to zwiastuje coś złego, no i miałem rację. Al-Hazmi chciał, żebym dostarczył broń jakiemuś typkowi. Sprawa śmierdzi, bo dlaczego ja i dlaczego na takich dziwnych warunkach? Jeśli chciał uzbroić swojego nowego przydupasa, istniała masa bezpieczniejszych sposobów, niż wysłanie ze spluwą siedemnastolatka i sprezentowanie jej w ciemnej uliczce. Idąc z paczuszką schowaną za pazuchą płaszcza, myślę, że chyba wiem, o co chodzi. Ten typek jest spoza szajki, tu idzie u jakiś interes, my mu dajemy broń, a on...? Nie mam pojęcia, ale najwyraźniej mu nie ufają, skoro wysyłają mnie, widocznie liczą się z tym, że odstrzeli mi łeb, gdy tylko dostanie pistolet do ręki. Robi mi się sucho w ustach.
Mam przejebane, mam przejebane, mam przejebane.
Z nerwów nie zauważam, jak wpadam na jakiegoś chłopaka, gdzie leziesz, frajerze? Puszczam wiązankę w jego kierunku, choć mało chyba imponującą, język mi się plącze. No kurwa, wypadła mi ta paczka. Kątem oka mierzę tamtego kolesia, sam zajęty jest zbieraniem się z podłoża, więc chyba nawet nie zwrócił uwagi? Łapię szybko paczkę i spierdalam, przyspieszam kroku, chcę to już mieć za sobą, Świerszczu, to wszystko to jakiś chory żart.
W umówionym miejscu czeka już jakiś facet. Nie wiem, czy to o niego chodziło, Al-Hazmi powiedział mi tylko, że klient na pewno do mnie podejdzie. No i ten byczek podchodzi, a ja czuję, że serce chce mi się wyrwać z piersi. Masz?, pyta tylko, a ja głuchym głosem odpowiadam, że tak, mam. Przekazuję mu paczkę, facet na luzie, jakby otwierał urodzinowy prezent, rozwiązuje sznurek, rozwija stare gazety, w które owinęli spluwę i...
- ...ty kpisz sobie?
Co? W paczce znajduje się zabawkowy samochodzik. O Świerszczu. Ale dlaczego. Przecież. Mam przejebane. Typek ciska we mnie zabawką, ja odruchowo schylam się, a potem nie próbując nawet niczego wyjaśniać, spierdalam. Świerszczu. Ten koleś mnie zabije. A jeśli nie, to Al-Hazmi mnie zabije. A jeśli nie Al-Hazmi, to ktokolwiek z jebanej szajki Cumaliego. Toruję sobie drogę łokciami, ludzie za mną odgrażają się, ktoś nawet złapał mnie za ramię, wygrażając się, ale nawet nie słucham, zapierdalam mu w kolano i jazda.
Wbiegając w jakąś mniejszą uliczkę, czuję, że brakuje mi sił. Nie wiem, czy tamten facet ciągle mnie ściga, nie mam odwagi spojrzeć za siebie. Za to przed sobą widzę kogo? Tamtego frajera. I trzyma on paczuszkę owiniętą w stare gazety.
No chuj. Chory żart. Podbiegam do niego, chwytam go i wciągam w jakąś wnękę między budynkami, jednym ramieniem trzymam go w uścisku, drugą ręką zatykam mu usta.
- Nie panikuj, zaraz cię puszczę, ale przez następną minutę ani słowa. - Nie wiem, czy brzmi uspokajająco. Ja bym się zamknął na jego miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Pustynia, Schrony

Miejsce zamieszkania :
Pustynia, Schrony

Wiek :
19


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pią Paź 02, 2015 12:06 am

Nuka a przecież babcia, ha, prababcia ci kazała. Do sklepu i do domu. Nuka cholero jedna mała. A wcale nie taka mała! Dwa metry już prawie! No więc Nuka, Nukuavagzava, ty cholero zasrana malutka wielkutka babcia prababcia kazała ci a ty jej nie posłuchałeś dziecię moje, swoje postanowiłeś, no jak dziecko, jak chłopiec, co ona, co ja, mamy z tobą zrobić chłopcze złoty kochany słodki a jednak taki jesteś nieposłuszny. No co? Czy to jest twoja definicja zakupów spożywczych i powrotu od-razu, od razu do domu? Przyznaj się, powiedz mi. Czy to jest to, czego babcia prababcia Kira wymaga? No i co? Kręcisz głową? Nuka, daj głos! Daj głos! Nie. Oczywiście, że nie. Ciebie gdzieś wysłać. Od razu sprawę spieprzysz. Ty nic chłopcze robić nie musisz, a i tak spierniczysz. Kup sera. Kupiony. Kup podpłomyki czy inne placki, na kolację i śniadanie. Kupione. Dżemu kup. Kupione. Wino. Kupione. Samochodzik kupiony. Czy ktoś ci kazał kupić samochodzik, Nuka? Nikt. Ale Nuka przecież chłopiec rosły, acz wątły nie mógł się powstrzymać, gdy tylko wiek samochodziku do jego głowy dotarł i znikł gdzieś między ciemnymi lokami, żeby zostać tam na zawsze i zagnieździć się w chłopięcej pamięci. Nuka ma słabość do antyków przecież. Nuka bardzo chce zbadać swój nowy samochodzik. Nuka tak intensywnie myśli o każdej starej śrubce w zabawce, że nie zauważa innego chłopięcia, które na niego wpada. Albo to Nuka wpada na chłopca. To nie istotne, bo nawet, gdyby go nasz dryblas zauważył, to i tak wpadłby zapewne, bo tak słabo ten nicpoń operuje swoim ciałem wyrośniętym. Upada paczuszka, a wraz z nią myśli i Nuka zgina się, nawet nie wpół, jak harmonijka zgina się, na ziemię pada, by zbierać rzeczy swoje i chłopca i znowu go ktoś potrąca, i znowu ktoś nie zauważa, jakieś kolano na sekundę wbija mu się w kręgosłup, a chłopiec wyrywa paczkę i Nuka spogląda tylko na niego taki sam wyrwany z kontekstu, oczętami błękitnymi jak niebo w najpiękniejszy dzień w roku. I Nuka nie wie i jest skonfundowany, więc jak zawsze. Prababcia by go szmatą po głowie zdzieliła (gdyby dosięgała, choć odkąd Nukuavagzava się w górę wyciągnął to i tak posłusznie kuli się, aby Kira mogła jednak choć rogiem szmatki musnąć mu łepetynę) za to, jaki z tego Nuki idiota, no idiota! Kretyn! Tumanie jeden! Kiedy ty się nauczysz! A przeprosiłeś chłopca. Nie. Bo nie zdążyłeś. Bo zabrał paczuszkę. I uciekł. Z twoim samochodzikiem, imbecylu. Wiesz to Nuka, bardzo dobrze, bo czujesz, że zawartość nowej paczuszki w gazetę z zeszłego miesiąca owiniętej jest o wiele, wiele młodsza, niż twoja-nie twoja już zabawka. Robi się smutno, ale co poradzisz, tak się zdarzyło, przez twoje wieczne rozkojarzenie, co z tym zrobisz? Nic z tym nie zrobisz Nuka. Nawet, gdybyś nie wyczuł, tego aromatu lżejszego, młodszego, to paczuszka cięższa jest, od twojej. Kto jest osłem, ty, czy tamten chłopiec? Kira, by powiedziała, że oboje. I Kira to by rację miała. Idź już. Nie kłopocz się. Babcia prababcia i tak by zła była, za ten samochodzik. A wiesz, że byś nie ukrył.
Bo jesteś matołkiem, ty byś zabawki nie ukrył, a ciebie to chłopiec ukrył w uliczce, chociaż nagle spod ziemi wyrósł. Spod ziemi, jakbyście wcale głęboko pod ziemią nie byli. Tak się mówi. Nuka, ty się nie czepiaj. Ryby i Nuki głosu nie mają. Najlepszy masz tego dowód, skoro ci chłopięcie usta dłonią zakryło. Ani słowa? To nie trudne. Bo mu durniu nie pozwalasz. A po drugie, to Lashkhi i tak wiele w życiu nie mówi, ale nie wiesz tego bo i skąd. Znasz go? Nie sądzę, bo Nuka ciebie nie zna. Ani ze szkoły. Ani z dzieciństwa, z podziemnego podwórka, na którym i tak rzadko bywał przecież, bo prababcia nie pozwalała. Chłopcy przeklinali. A Nuka nie mógł. Poza tym, on wolał książki, a tego chłopcy z drewnianymi karabinami nie wszyscy chcieli pojąć. Kilku było. Ale się porozchodzili. Zresztą. To duża społeczność. Nuka by może zapamiętał. On wbrew pozorom zapamiętuje też twarze ludzkie, chociaż taka z niego buła. Ale twojej nie. Stoi więc, zgodnie z poleceniem milcząc i czekając, przyglądając się chłopcu, bo to przecież najciekawszy obiekt w otaczającej rzeczywistości akurat. A Nuka rzadko się rzeczywistości przygląda, nawet, gdy studiuje archiwalne dokumenty. Zawsze w nich szuka przeszłości. Przeszłość zawsze jest ciekawsza. I zawsze zostawia ślady, nawet takie niemożliwe do spostrzeżenia gołym okiem.
Chyba, że jest się Nuką. Jego gołe oko widzi trochę więcej.
Chłopcze, on ci odda tą paczkę, a oddasz ty mu jego samochodzik? Bo Nuka to by bardzo chciał. Ale się nie przyzna. On się nigdy nie przyzna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Schrony

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
17


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pią Paź 02, 2015 12:42 am

No dobra. Zakładam, że mogę ufać temu chłopakowi i że ten nie zacznie nieludzko wrzeszczeć, gdy tylko go puszczę. Stopniowo rozluźniam uścisk, testując, czy zaraz mi się nie zacznie wyrywać, ale dryblas stoi w miejscu. W porządku. W porządku. Opuszczam w końcu rękę, którą zasłaniałem mu usta, trochę czuję, że mi zdrętwiała. Nie słyszę nic niepokojącego, ale jaką mogę mieć pewność, że tamten koleś nie wyskoczy zaraz z głównej ulicy? Z nerwów aż mi niedobrze, ale nie mogę się denerwować, muszę myśleć czysto i logicznie, co wcale nie jest łatwe, kiedy tak strasznie boję się umrzeć. Naprawdę. Za wcześnie. Wszystko się układało dobrze do czasu tego zlecenia... kurwa. Ciekawe, czy czymś im podpadłem, że tak mnie wkopali. A może po prostu potrzebowali jakiegoś frajera i stwierdzili, że się nadam. Szlag by to, nie tak to powinno wyglądać.
Mimo wszystko biorę głęboki wdech, starając się opanować przyspieszony oddech. Mam wrażenie, że dyszę tak głośno, że dałoby się mnie usłyszeć nawet na powierzchni, chociaż jakiś cichy głosik w mojej głowie uspokaja mnie, że to strach tak to wszystko wyolbrzymia. Ostrożności jednak nie za wiele. Daję gestem do zrozumienia chłopakowi, że ma dalej się nie ruszać i milczeć, po czym wyjmuję z jego ręki paczuszkę i ostrożnie ją rozwijam. Oczywiście. To wszystko to durne nieporozumienie. Chce mi się jednocześnie ryczeć i śmiać na widok tej spluwy, jeśli w magazynku są jakieś naboje, to powinienem sobie strzelić w łeb. Świerszczu, jak ja to wszystko spierdoliłem.
Zerkam na chłopaka, ale on nie wygląda na kogoś, kto potrafi to obsługiwać. Na dobrą sprawę ja też nie bardzo. Zastanawiam się, czy da się jeszcze to jakoś pokojowo rozwiązać, może wyjaśnię, że pomyliłem paczki i... nie, nie, oni się o tym dowiedzą i tak i gówno ich będzie obchodzić, że udało mi się spluwę dostarczyć, nie zapomną mi, że omal nie zjebałem tak kurewsko prostego zadania. I tak mam przesrane.
Trochę na czuja odbezpieczam broń, słyszę szczęk mechanizmu, więc chyba...? Nie wiem. Mokry od potu palec ślizga mi się na spuście. Przysuwam się do ściany, całkiem się do niej przyklejam, i z pistoletem wymierzonym w przestrzeń przede mną, czekam. No przyłaź. Nie dam się tak łatwo, jakbyś sobie życzył. Słyszę jakiś szmer, więc natychmiast celuję w źródło dźwięku z broni, ale nie widzę nic szczególnego. Pewnie się przesłyszałem. Na chwilę się rozluźniam, zaraz jednak rozbrzmiewają kroki. Wracam do poprzedniej pozycji, kiedy jednak dostrzegam przechodnia, wzdycham i kucam z plecami przy ścianie. Jakiś staruszek.
Kurwa. Co ja mam robić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Pustynia, Schrony

Miejsce zamieszkania :
Pustynia, Schrony

Wiek :
19


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pią Paź 02, 2015 10:55 am

Nuka, Nusia, czy ty byłeś kiedyś w takiej sytuacji? Nie byłeś nigdy. Więc dlaczego chłopcze się nie denerwujesz? Dlaczego stoisz tak spokojnie, przyglądając się tym emocjom wylewającym się z twojego, kogo, napastnika? Niech tak będzie. Cały jest spocony, zdenerwowany, jest za młody zdecydowanie do takiej pracy. Zbyt nienadający się. Tak mu nie idzie, och, ależ by go prababcia Kira szmatą zdzieliła, ona nie lubi nieudacznych chłopców, Nuka mógłby ci wiele opowiedzieć, choć pewnie nie zrobiłby tego nawet, gdyby nadarzyła się okazja. Kira nie lubi niewłaściwych ludzi na niewłaściwych stanowiskach. Nie może odżałować, że Nuka to się ani do wojska ani do półświatka nie nadaje. Siedzi tylko w tym archiwum, przesiąkł już aromatem staroci, to osiada się na jego grubych swetrach, na czapeczce i spodniach, odcinając jednak stęchliznę od jego młodej skóry. A ty? Czym przesiąknąłeś Vaso? Nuka nie wie. Wie jednak ile masz lat, od kiedy nosisz ten pasek i ile on sobie liczy. Ale to żadnemu z was teraz nie pomoże. Jednak niczego nie pogorszy. W przeciwieństwie do zastrzelenia kogoś w uliczce. To mogłoby już wywołać poruszenie. W przechodniach. A w Nuce?
To bardzo trudne pytanie, emocjonalność tego chłopca jest specyficzna, dryfuje gdzieś swobodnie, daleko poza ciałem, poza Schronami, granicami ziem tamijskich, nieuchwytna, ulotna, trochę kapryśna, raz wysyła Nuce jakieś promyczki, innym razem groty, wbija się to wszystko chłopcu do uszu i między oczy, raz na jakiś czas każąc reagować jak człowiek. Ale teraz najwyraźniej dała mu spokój. Nuka, masz drzwi otwarte, rób co chcesz, przecież wiesz, nie musisz się tym przejmować, nawet nie masz powodów. Chłopcze, co złego może się stać?
Spogląda Nuka na staruszka, ale ten nawet ich nie widzi, może to i lepiej, temu panu kończy się już czas, a Nuka nie jest pewny, czy dwóch wyrośniętych chłopców to widok godny zapamiętania. Nuka nie wie, co jest w świecie pożądane, nie pojmuje jaki rodzaj estetyki jest przez tamijczyków upragniony, tutaj w schronach wszystko jest zimne, przez co surowe. Ludzie też. Wojsko jest surowe. Prababcia jest surowa. Szef Nuki jest surowy. A chłopiec z pistoletem? Też jest surowy. Ale w inny sposób. Nie taki, srogi, bezlitosny. Niepoddany obróbce. A może poddany, ale z oporami.
Nuka nie wie, czy powinien pomóc chłopcu.
Nuka wie, że prababcia już czeka i będzie zła.
Nie ruszając się ani o milimetr kuca i kładzie dłonie na kolanach, przyglądając się chłopakowi. Co się robi w takich sytuacjach to Nuka wie. Ale co wybrać? Przecież każdy autor książki rozegrałby to inaczej. Nie wie jednak chłopiec, kto tu jest bohaterem, on sam, czy młody napastnik. Mógłby odejść, Nukuavagzava lub on, a historia toczyłaby się dalej, jednak serce zaczyna mu nareszcie bić szybciej, kiedy pomyśli, że dzisiaj mogłoby zdarzyć się coś, co warto byłoby opisać kiedyś komuś na pocztówce z czarno-białym zdjęciem.
Dopisuj sobie do tego coś, jeśli chcesz, Nuka, prawda jest taka, że nie masz ani odrobiny instynktu samozachowawczego. A to cię zgubi kiedyś i pewnie nawet zaraz.
- Potrzebujesz schronienia?
Nusia, co powiesz Kirze? Babciu, znalazłem na ulicy chłopca, możemy go zatrzymać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Schrony

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
17


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pon Paź 12, 2015 11:01 pm

Może powinienem serio to rozważyć, że mógłbym się zastrzelić sam. To wbrew pozorom bardzo dobra opcja, chociaż wcale nie chcę umierać, ba, jeszcze dziesięć minut temu nie pomyślałbym nawet o tym, przecież wszystko co robię ma na celu właśnie przetrwanie. Ale ja wiem, co Cumali każe robić ludziom, którzy go zawodzą. A każe robić takie rzeczy, że każdy, dosłownie każdy kto dla niego pracuje, stokroć wolałby zdechnąć gdzieś w kanałach, niż dać mu powód do zawodu. Gdybym do wyboru miał prostą i czystą śmierć, a jakieś dziesięć procent szans na ucieczkę i wyjście z tego gówna cało, nie wahałbym się ani trochę. Świerszczu. Al-Hazmi mi opowiadał kiedyś o jednym typie, tak go wymęczyli, że czołgał się do butów tych katów, całował ziemię przed nimi i błagał, by już go posłali na tamten świat. Al-Hazmi nie szczędził szczegółów, opowiadał niby z tym swoim pewnym siebie uśmiechem, ale przecież widać było, że w środku się boi. Wszyscy się boimy Cumaliego.
Patrzę tępo na pistolet, zastanawiając się, co powinienem zrobić. Jeśli zdecydowałbym się na samobójstwo, no to... no to sprawa jest prosta. Tak długo, dopóki mam spluwę przy sobie, mogę to zrobić w każdej chwili. Tak. To wersja awaryjna. Po prostu muszę pamiętać, by nie zmarnować ostatniego strzału. To załóżmy, że uciekam. Dokąd? Jak daleko mogą sięgać macki Cumaliego? Pewnie ma kontakty w całej Federacji. Kurwa, ale będzie mu się opłacało szukanie mnie gdzieś w Kanionie na przykład? Nie, nie mogę zakładać, że nie wyśle za mną kogoś, nie wiem przecież, jak bardzo mu namieszałem w interesach i czy ma dobre powody, by się mścić. Może... może pomyśli, że przez cały czas szpiegowałem dla konkurencji, a teraz wbiłem mu ostatecznie nóż w plecy? Tego się nie wybacza. Nigdy.
Mrozi mnie coś w karku, kiedy uświadamiam sobie, ile osób mnie widziało. I nagle dociera do mnie, czemu tamten dryblas mnie nie ścigał. Poszedł zrobić awanturę komuś od Cumaliego. Oni już wiedzą. Zjawię się u siebie w mieszkaniu, to będą tam już na mnie czekać. Przenoszę wzrok na chłopaka od zabawkowego autka i myślę sobie, że jeśli gdzieś teraz pójdę, to on może potem powiedzieć, w którą stronę. To co, mam go zastrzelić? Świerszczu, nie chcę. Vaso, ogarnij się. Oni go nie powiążą z tym wszystkim. Spójrz tylko na niego, wygląda, jakby nie czaił, co się dzieje w jego własnym życiu, nikt go nie będzie o nic pytać, to byłaby strata czasu.
Mrugam, gdy słyszę jego pytanie. Świerszczu, ty naprawdę nie ogarniasz (albo ogarniasz doskonale, ale wtedy twój spokój wygląda na mocno podejrzany). Czy potrzebuję schronienia? Cholernie potrzebuję. Czy ty możesz mnie gdzieś ukryć? Szczerze wątpię.
A jeśli pracujesz dla Cumaliego?
Nie wiem. Nie wiem, naprawdę nie wiem. Ale nie chcę o tym myśleć, chcę, żeby ktoś mnie stąd zabrał, żeby to wszystko załatwił, to jest za duże, nie dam rady.
- Prowadź - mówię w końcu, zdziwiony brzmieniem swojego głosu, jest tak zachrypnięty, jakbym nie pił od tygodnia. Wstaję, podpierając się ściany, i chowam pistolet wraz z dłonią do kieszeni. Świerszczu, czy on może wystrzelić teraz? Nie znam się na tym, nigdy nie strzelałem. Nawet nie trzymałem do tej pory spluwy w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Pustynia, Schrony

Miejsce zamieszkania :
Pustynia, Schrony

Wiek :
19


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pią Paź 16, 2015 11:21 pm

Nusia, wiesz co dorośli zawsze mówią dzieciom? Nie wiesz. Bo nie masz rodziców. A babcie i ciocie co mówią? Też nie wiesz. No to ja ci powiem. Mówią: dziecko, nie rozmawiaj z obcymi. Taka prawda, każdy potwierdzi. Ale tobie Kira tak nigdy nie mówiła. Dlatego, że Kira jednak długo miała nadzieję, że będziesz bardziej jej podobny. I sama jestem ciekawa, jak stara Kira Lashkhi zareaguje na chłopca spod ciemnej gwiazdy w swoim domu. Na pewno wiele mogłaby powiedzieć o Cumalim. I o tym, jak za jej czasów to zbiry miały klasę. Przecież wie, jest pierdoloną Kirą Lashkhi, co nie. Ale Cumali pewnie nie wie, zgarnął wszystko dla siebie po chamsku, tacy jak on nigdy nie dbają o historię. Potęga, to fakt, tego by mu nie odmówiła, ale metody działania? Phi! Wysyłanie takiego chłopca. Zupy docenienia to by Cumali u prababci Kiry nie dostał. Wątpię jednak, aby Vaso był chłopcem,z którego byłaby zadowolona. Jest inny niż ty, Nusia, to fakt. Bliżej mu do kryminału. Ale olaboga, jakież to chłopięcie nieudolne. (Cumali ty padalcu, od razu mogłeś wyczuć, że smarkacz sprawę spierdoli, Kira by wyczuła!)
Kira się nie boi Cumaliego, bo jest już stara i na umarciu prawie, więc wiele w pomarszczonej dupie ma, a przynajmniej wrażenie takie sprawia. Nuka natomiast nie boi się Cumaliego, bo nie wie kto to. Nuka jest debilem. Skończonym kretynem , jego inteligencja wszystkich płaszczyzn nie obejmuje.
Chłopiec wstaje, więc wstaje i Nuka i sięga do chłopca dłoni wymuskując pistolet i chowając go w swojej torbie. Ty Vaso nigdy takiego nie miałeś w dłoniach, ale niespodzianka, Nuka tak. Nuka wie, co zrobić, bo Nuka zna pierdolonego Yrję. Kiedy Yrja przychodzi i mówi Lashkhi opyl ten szajs, to Lashkhi opyla szajs, obojętnie, czy to książki, złote świeczniki czy spluwy. Nuka bardzo się godzi na wszystko, co mu chujek Yrja każe z jednego, prostego powodu.
Bo tak.
- Nukuavagzava. – Przedstawiasz się i znowu łapiesz Vaso za dłoń, tym razem drugą. Powiedziałeś prowadź, to masz. Uważaj, czego sobie przy Nuce życzysz. On jest od spełniania życzeń, zapytaj chujka Yrjanę.
No to idźcie, nie myśl sobie Vaso, że skoro dryblas nie ogarnia tak wiele, to nie zczai, którędy iść należy. Pójdzie najkrótszą drogą. Nie dlatego, bo ktoś na przykład, no nie wiem, mógłby was gonić. Dlatego, że babcia czeka na jebaną pietruszkę.
No i co, Nukuavagzava? Suniesz przez tłum z jak zwykle nieobecnym wzrokiem, myślisz o tym, jak spocona i drżąca jest dłoń Vaso, ale nie zaciskacz mocniej palców, aby ją uspokoić, niech zrobi to sama, przecież to mogłoby paradoksalnie wywołać gorszy skutek, poza tym, nie wiesz, czy możesz. Chłopiec powiedział prowadź, a nie prowadź mocno. Poza tym, przyznaj się. Choć przed samym sobą. Nie dlatego go wziąłeś za rękę, co? Ja wiem. Wiem dlaczego. Nie chciałeś go zgubić w tłumie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Pochodzenie :
Schrony

Miejsce zamieszkania :
Schrony

Wiek :
17


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Paź 17, 2015 7:21 pm

Tak mi się wydaje, że strasznie głupio robię, pozwalając sobie odebrać tę spluwę, w pierwszej chwili chcę nawet zabrać ją z powrotem, ale nagle rezygnuję, sam nawet nie wiem dlaczego, z całą pewnością nie dlatego, że zapałałem jakąś niespodziewaną ufnością do tego chłopaka. Nie zdziwię się specjalnie, jeśli tylko sprawia takie nieszkodliwe wrażenie, może ta jego łagodność i spokój wcale nie wynikają z charakteru, może takich przegranych jak ja zgarnął już z ulicy dziesiątki. Nie wiem, w tej chwili to mój jedyny sojusznik (?), a ja nie mam pojęcia, co robić, a on chyba wpadł na jakiś pomysł. A przynajmniej na to liczę. Wystarczy mi, że zaprowadzi mnie gdzieś, gdzie będę mógł na chłodno przeanalizować sytuację, obmyślić jakiś plan ucieczki, cokolwiek.
Nie liczę przecież na to, żeby zdołał mnie ukryć przed Cumalim na zawsze. Nie, w Schronach nie da się przed nim chować w nieskończoność, on wszędzie ma jakieś wtyki. Może właśnie proszę o wskazanie drogi jednego z jego ludzi, o Świerszczu, niech to nie będzie prawda.
- Co. - Podnoszę na niego rozgorączkowane spojrzenie. To nie jest pytanie, po prostu myśli mam rozbiegane po całej czaszce, dopiero po chwili dociera do mnie, że mi się przedstawił. - Vaso Chkonia - mówię, nie zdążywszy ugryźć się w język, na chuj mu niby znajomość mojego nazwiska? Mogłem wymyślić coś na poczekaniu, tak jednak byłoby bezpieczniej. Słyszałem pogłoski, że Cumali współpracuje z wojskiem, jeśli naprawdę jest z nimi zaznajomiony, wystarczy, że poprosi o wystawienie oficjalnego listu gończego za mną, wymyśliliby mi jakiś napad na magazyn czy coś, szlag by to, jeśli chcę wyjść z tego cało, muszę być ostrożniejszy.
Idziemy przez jakąś minutę i wtedy orientuję się, że ten chłopak trzyma mnie za rękę. W sumie to nie wiem, może chwycił mnie dopiero teraz, może przez kilka sekund stałem w miejscu, gapiąc się przed siebie, nawet o tym nie wiedząc? Chyba nawet lepiej, że tak mnie ciągnie za sobą, bo ja naprawdę mało rozumiem w tym momencie. To żałosne, przeżywam krytyczną chwilę i całkowicie zdaję się na jakiegoś zupełnie obcego człowieka, zamiast samemu wziąć się w garść i zrobić... coś. Cokolwiek. Zatrzymuję się nawet na chwilę, tylko na sekundę, bo zaraz na nowo podejmuję marsz, idąc nawet trochę szybciej niż poprzednio. Przepraszam, Nuka, to nie jest tak, że jestem niewdzięczny, prowadź dalej, tylko niech na mecie nie czeka na nas nikt od Cumaliego, proszę.
- To już blisko? - pytam trochę naiwnie. Każda mijana twarz wydaje mi się teraz straszna.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


PisanieTemat: Re: Uliczki   

Powrót do góry Go down
 
Uliczki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Federacja Tam :: -3 Poziom Mieszkalny-